środa, 29 maja 2024

Bernd Heinrich "Drzewa w moim lesie" (tłum. Michał Szczubiałka)


 Połączenie pamiętnika, eseju naukowego i medytacji nad naturą. To książka, która nie tylko podaje fakty, ale pozwala poczuć las. Bernd Heinrich, biolog, profesor i badacz przyrody znany z literatury popularnonaukowej, od wielu dekad zajmuje się obserwacją natury – zwłaszcza lasów, ptaków, owadów. Kiedy kupił działkę w Maine uczynił las swoim laboratorium: miejscem obserwacji, eksperymentu, życia blisko natury. "Drzewa w moim lesie" to zbiór esejów/leśnych refleksji, których punktem wyjścia są wieloletnie doświadczenia autora – zarówno naukowe, jak i osobiste — z jego własnym lasem. Celem tej opowieście jest nie tylko przekazywanie wiedzy botanicznej, ekologicznej, biologicznej, ale także pokazanie lasu jako wspólnoty żywych istot, związków między nimi i ich relacji z człowiekiem. 

Książka składa się z ponad dwudziestu krótkich esejów. Każdy koncentruje się na innym aspekcie życia drzew, lasu czy ekosystemu — od budowy i wzrostu, przez ewolucję, adaptacje, geometrię drzewa, życie płciowe, nasiona, grzyby, mrówki, grzyby, padlinę, drzewa umierające, ptaki, interakcje międzygatunkowe. Autor często zaczyna od własnych obserwacji – opisu konkretnego drzewa, momentu, zjawiska – i rozwija temat, sięgając do literatury naukowej, przytaczając przykłady, dane, eksperymenty. Z jednej strony mamy mikro-skale: siewki, procesy biochemiczne, geometrię, struktury drewna; z drugiej — makro: cały las, zmiany długoterminowe, ekonomię leśnictwa, zarządzanie lasem, wpływ człowieka.

Książka łączy wiele dziedzin nauki — matematyki, inżynierii, ekologii, zoologii, leśnictwa — aby pokazać, jak drzewo funkcjonuje we wszystkich warstwach: fizycznej, biochemicznej, ekologicznej.  Heinrich nie ogranicza się do pięknych obrazów lasu, ale bada także trudne, mniej widowiskowe aspekty: śmierć drzew, konkurencję, stres, adaptacje do warunków środowiskowych, wpływ przeszłości (np. dawnych pastwisk, pożarów) na obecny stan lasu. To daje poczucie całościowego zrozumienia, że las to dynamiczny organizm, nie statyczna dekoracja. 

Autor pisze z widoczną pasją i szacunkiem dla natury. Jego obserwacje nie są anonimowe – mamy świadomość, że sam jest częścią tego systemu, że to jego teren, że ma emocjonalny stosunek. To sprawia, że treść staje się bardziej przystępna, ludzka, niż czysto akademickie opracowanie, ale zarazem Heinrich łączy dane naukowe, badania, obserwacje terenowe — co daje wagę temu, co pisze. 

Nieco męczyły mnie momenty, w których Heinrich nadmiernie rozwodził się nad swoimi przeżyciami, natomiast detale biologiczne, biochemiczne czy fizjologiczne były pasjonujące, choć czytelnik bez pewnego przygotowania naukowego może tu z kolei odczuwać trudności. Nie wszystkie pojęcia są bowiem objaśniane w taki sposób, by były intuicyjne dla laików, choć autor stara się, by były przystępne. Wydaje się, że książka zyskałaby na większej liczbie ilustracji, które mogłyby pomóc w zobrazowaniu niektórych zagadnień (budowa drzewa, grzyby, niższe organizmy, relacje niewidoczne gołym okiem).

Człowiek często nie dostrzega, że las to coś więcej niż surowiec. Heinrich wskazuje na konieczność zmiany spojrzenia: las nie tylko zasobem do wycinania, ale środowiskiem pełnym życia, relacji, historii, a że ochrona różnorodności, respektowanie naturalnych procesów (np. śmierć, rozkład materii organicznej, interakcje międzygatunkowe) mają kluczowe znaczenie.

Autor podkreśla, że działania lokalne – nawet na niewielką skalę – mogą mieć znaczenie, jeśli są prowadzone świadomie. Heinrich sam, zarządzając swoim lasem, pokazuje, że można łączyć troskę o środowisko z praktycznym podejściem (np. selektywny wyrąb, sadzenie, ochrona gleby, wspieranie różnorodności). To przesłanie bliskie współczesnym wyzwaniom: zmiany klimatyczne, utrata siedlisk, monokultury leśne etc.



Joyce Carol Oates "Walet Pik" (tłum. Agnieszka Walulik)

Joyce Carol Oates, znana głównie jako twórczyni wybitnych dzieł obyczajowych, poruszających różnorodne rany amerykańskiej duszy i w tej roli od lat wymieniana jako jedna z kandydatek do literackiej nagrody Nobla, tym razem występuje w roli autorki kryminału. I trzeba jej przyznać, że literatury grozy to jej drugi żywioł! 

„Walet Pik” to przykład takiej „lżejszej” formy jej twórczości. Nieprzypadkowo w książce wielokrotnie pojawia się nazwisko Stephena Kinga – z nim porównuje się Rush (główny bohater), z nim próbuje korespondować, również Kinga o plagiat oskarża jedna z ważnych bohaterek, pani Haider.

Cały „Walet Pik” jest bardzo mocno „kingowski” w treści. Wątek przejmowania kontroli nad bohaterem przez jego mroczne wcielenie kojarzy się z „Lśnieniem”, z „Tajemnym ogrodem, tajemnym oknem” i wieloma innymi dziełami króla horroru, z kolei relacja Rusha i pani Haider jest czymś w rodzaju „Misery” à rebours. Są tu także liczne odniesienia do innych mistrzów grozy (w tym Poe) i smaczków takich można doszukiwać się bez końca.

Zresztą wyśmienity styl literacki i wspomniane aluzje — wykorzystanie motywów klasycznych, odniesienia do horroru, noir, jak również do literackiego establishmentu, daje bezcenną wielowarstwowość. Nie jest to zwykły thriller, lecz coś więcej — refleksja nad naturą pisania, granicą między fikcją a rzeczywistością.

Ale jednym z głównych tematów książki są pisarskie traumy – obawa przed odrzuceniem czytelniczym, udręki porównywania się z innymi twórcami, poczucie niepewności, co do własnej pozycji w literackim światku, lęki o utratę natchnienia, strach przed oskarżeniami o plagiat. Oates ubiera te traumy w lekką formę łatwo przyswajalnego thrillera. Pierwszoosobowa perspektywa pozwala ukryć przez wiele stron prawdziwy charakter głównego bohatera, jego autentyczne oblicze odsłaniane jest stopniowo i nieco między wierszami, swego rodzaju żartem literackim będzie też odkrycie, że w pewnym sensie czytamy obecnie powieści nie Oates a samego Waleta Pik. 

Jedyne czego w książce Oates brakuje to dobrego zwieńczenia – wydaje się finał jest nieco zbyt banalny i oczywisty, a książka urywa się zbyt gwałtownie.


 

poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Wojciech Chmielarz „Za granicą”

„Za granicą” łączy elementy powieści obyczajowej, thrillera psychologicznego i kryminału. Opowieść zaczyna się jak wakacyjna sielanka, a potem zaczyna się robić niepokojąco.

Rzecz dzieje się w Chorwacji, gdzie Daria i Marek spędzają z kilkuletnim synem tygodniowy urlop. Planowane odcięcie od pracy i obowiązków jakoś się jednak nie udaje: Marek otrzymuje intratną propozycję zawodową i znika w obowiązkach, a Daria poznaje Verę i Johana — Szwedów, którzy stają się partnerami w rozmowach, spacerach i źródłem coraz głębszej fascynacji. W końcu dochodzi do dramatycznych konsekwencji. 

Chmielarz świetnie wykorzystuje tło Chorwacji: żar lejący się z nieba, blask słońca, bezkres morza, kamieniste plaże, tłumnie odwiedzane, lecz jednocześnie zdystansowane, obce wybrzeże. Mieszanina odprężenia i podskórnego zagrożenia oraz balans między sielanką a niepokojem to mocny punkt powieści. Świetnie skonstruowana jest także psychologia Darii (pozostałe postaci są raczej jednowymiarowe). Kobieta „znudzona życiem”, z matczynymi lękami, grzęznąca w rutynie i poczuciu dojmującego braku czegoś niedookreślonego - zna to chyba każda młoda mama. Pragnienie przygody, potrzeba bycia zauważoną, konkurencja z młodością i beztroską — wszystko to składa się na wiarygodny portret.

Fabuła rozwija się bardzo niespiesznie, dzięki czemu napięcie budowane jest bardzo konsekwentnie, lecz stopniowo. To pozwala na zbudowanie kontrastu, który działa silniej, gdy akcja zaczyna się komplikować. Moment zwrotu — kiedy lato zamienia się w coś znacznie bardziej mrocznego — jest dobrze przygotowany. Dla niektórych osób może to być mankamentem: zbyt wolny, zbyt przeciągnięty początek opowieści,  liczne opisy, detale, codzienne sceny, rozmowy. Na pewno nie jest to kryminał w czystej postaci, brakuje tu także ekstremalnych zwrotów akcji od pierwszych stron, Chmielarz stawia raczej na psychologię i warstwę obyczajową. 

Zmysłowa i klimatyczna książka, która przekracza granice gatunkowe. 


 

sobota, 6 kwietnia 2024

Max Fisher "W trybach chaosu. Jak media społecznościowe przeprogramowały nasze umysły i nasz świat" (tłum. Mateusz Borowski)

Książka aspirująca do głębokiej analizy wpływu mediów społecznościowych na współczesne społeczeństwo. Autor opiera się na wieloletnich badaniach, wywiadach z byłymi pracownikami Doliny Krzemowej oraz studiach przypadków konkretnych wydarzeń, aby wykazać, jak algorytmy platform cyfrowych kształtują nasze postrzeganie rzeczywistości, prowadząc do polaryzacji, dezinformacji i eskalacji konfliktów.

Narrację otwiera przedstawienia mechanizmów działania algorytmów rekomendacyjnych, które zostały zaprojektowane z myślą o maksymalizacji zaangażowania użytkowników. Ich negatywne następstwa to np. nadmierna ekspozycja na negatywne treści, zwiększenie polaryzacji opinii oraz koncentracja wpływów w rękach najbardziej kontrowersyjnych użytkowników. Przykłady takie jak Gamergate czy wydarzenia w Mjanmie ilustrują, jak media społecznościowe mogą stać się narzędziem szerzenia nienawiści i przemocy.

Autor szczegółowo analizuje postawy liderów branży technologicznej (Mark Zuckerberg, Jack Dorsey), wskazując na ich odpowiedzialność za kształtowanie przestrzeni cyfrowej. Podkreśla, że początkowe idee stojące za tworzeniem mediów społecznościowych, takie jak promowanie wolności słowa czy integracja społeczna, zostały wypaczone przez chęć maksymalizacji zysków i zaangażowania użytkowników.

Książka nie ogranicza się jedynie do analizy technologicznej. Fisher bada również wpływ mediów społecznościowych na psychikę użytkowników, wskazując na wzrost poczucia zagrożenia, polaryzację poglądów oraz spadek zaufania do tradycyjnych autorytetów. Wywiady z byłymi pracownikami Doliny Krzemowej ujawniają, jak algorytmy zostały zaprojektowane z myślą o wykorzystywaniu ludzkich instynktów i emocji, prowadząc do uzależnienia od platform i utraty zdolności krytycznego myślenia.

„W trybach chaosu” to nie tylko analiza problemu, ale także apel o zmiany. Fisher wskazuje na konieczność wprowadzenia regulacji prawnych, które ograniczą negatywne skutki działania mediów społecznościowych. Podkreśla też rolę edukacji cyfrowej, która pozwoli użytkownikom lepiej zrozumieć mechanizmy działania platform i ich wpływ na życie społeczne.

niedziela, 24 marca 2024

Joanna Kuciel-Frydryszak "Służące do wszystkiego"

Jako wnuczka służącej byłam niezmiernie zainteresowana tą książką. O ile chłopi (a później także chłopki) odzyskują powoli, ale jednak, miejsce i godność, o tyle służba wydaje się wciąż jeszcze pozostawać haniebnym losem. Lektura tej książki w dużej mierze pozwala zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Książka bada losy kobiet zatrudnionych w charakterze służących — od początku XX wieku, przez okres międzywojnia, w czasie II wojny światowej, aż po powojenne przekształcenia społeczno-gospodarcze. Autorka rekonstruuje codzienne obowiązki, warunki mieszkalne, relacje z „państwem”, mechanizmy zależności klasowej oraz moralne i prawne ograniczenia, z którymi mierzyły się kobiety z najniższego szczebla hierarchii domowej służby. Książka nie jest jedynie suchym zbiorem faktów — łączy mikrohistorię (osobiste losy, świadectwa, listy, akta) z szerszym kontekstem społecznym i kulturowym.

Kuciel-Frydryszak stosuje mieszankę metod: korzysta z archiwaliów, prasy, notatek urzędowych oraz — co ważne dla lektury — osobistych opowieści zarówno służących, jak i ich pracodawczyń. Dzięki temu narracja zyskuje dwie perspektywy: „z dołu” i „z góry”. Autorka potrafi przeplatać analizę socjologiczną z żywymi epizodami, co sprawia, że tekst jest przystępny, a zarazem rzetelny metodologicznie.

Najcenniejszym osiągnięciem książki jest przywrócenie służącym godności: autorka pokazuje, że za stereotypowymi rolami kryją się całe życie, aspiracje, konflikty i strategie przetrwania. To przeciwwaga dla nostalgiczych, uproszczonych wyobrażeń o „wiernej gospodyni” stojącej bezimiennie w tle.

Niesłychaną zaletą jest wykorzystanie różnych archiwów i relacji, co pozwala ukazać zróżnicowanie doświadczeń — od „dobrych” stosunków z rodziną zatrudniającą, po sytuacje wyzysku i przemocy. Dzięki temu otrzymujemy bardzo zniuansowany obraz. 

Autorka potrafi przekuć jednostkowe biografie w komentarz do zmian społecznych: urbanizacji, modernizacji gospodarstw domowych, roli płci i klas. To czyni książkę wartościową zarówno dla miłośników opowieści, jak i dla czytelników zainteresowanych historią społeczną.

Ponieważ tekst balansuje między reportażem, esejem i analizą historyczną, bywa, że niektóre fragmenty dokumentacyjne są bardzo drobiazgowe, inne — literacko skrótowe. Autorka skupia się na polskim kontekście i znakomicie oddaje ludzką stronę służby domowej, mniej natomiast rozbudowuje dyskusję o instytucjach i politykach pracy domowej (np. regulacje prawne, polityka społeczna).

Empatyczny charakter książki oraz jej wkład w historię kobiet jest w mojej opinii nie do przecenienia. To lektura obowiązkowa dla osób zainteresowanych historią kobiet, historią codzienności, socjologią pracy, ale także dla wszystkich próbujących dociec, jak funkcjonowały relacje klasowe „od środka” — w najbardziej intymnej przestrzeni: domu. Książka przywraca głos zapomnianym kobietom i zmusza do refleksji nad niewidzialną pracą, hierarchiami i pamięcią społeczną.  


 

piątek, 8 marca 2024

Małgorzata Gołota "Spinalonga. Wyspa trędowatych"

Wstrząsający reportaż, który odsłania mroczne karty historii Grecji, koncentrując się na losach osób dotkniętych trądem i ich przymusowym osiedleniu na wyspie Spinalonga. Autorka, dziennikarka i reporterka, wnikliwie bada temat, sięgając po materiały archiwalne, relacje świadków oraz dokumenty medyczne, aby ukazać prawdziwe oblicze tego miejsca.

Spinalonga, niewielka wyspa położona u wybrzeży Krety, w latach 1903–1957 pełniła funkcję kolonii dla osób chorych na trąd. Mimo że trąd był już wówczas uznawany za chorobę uleczalną, władze Grecji zdecydowały się na izolację chorych, traktując ich jako zagrożenie dla zdrowia publicznego. Na wyspie osiedlono setki osób, które zostały odcięte od reszty społeczeństwa, pozbawione kontaktu z rodzinami i skazane na życie w izolacji.

Gołota nie poprzestaje na przedstawieniu historii Spinalongi, ale ukazuje mechanizmy wykluczenia społecznego, jakie dotknęły jej więźniów. Mimo postępu w medycynie i dostępności skutecznych leków, osoby te były traktowane z pogardą i odrzuceniem. Dlatego książka ta wykracza znacząco poza problem konkretnej choroby - stanowi głos w dyskusji o tolerancji, empatii i prawach człowieka.

Styl tego reportażu jest rzeczowy, ale przy tym pełen empatii. Autorka skupia się na faktach i relacjach osób, które przeżyły tragedię Spinalongi i te osobiste relacje czynią lekturę niesamowicie poruszającą.


 

 

środa, 6 marca 2024

Samuel P. Huntington "Zderzenie cywilizacji" (tłum. Hanna Jankowska)

Książka swego czasu (ukazała się pod koniec XX w.) bardzo wpływowa, ale też bardzo kontrowersyjna - dzisiaj chyba już tylko krytykowana i to nie tylko z perspektywy politologicznej. Huntington proponuje w niej tezę, że przyszłe konflikty międzynarodowe będą wynikały nie z różnic ideologicznych czy ekonomicznych, lecz z głębokich podziałów kulturowych i cywilizacyjnych. 

Zgodnie z tym założeniem Huntington dzieli świat na osiem głównych cywilizacji: zachodnią, islamską, hinduską, chińską, japońską, prawosławną, latynoamerykańską i afrykańską. Twierdzi, że od zakończenia zimnej wojny linie podziału nie przebiegają już między blokami ideologicznymi, lecz w obrębie kultur i religii. Centralnym punktem jego analizy jest przekonanie, że różnice cywilizacyjne stanowią główną przyczynę napięć i konfliktów na świecie.

Głowną osią krytyki tego podejścia jest etnocentryzm i liczne uproszczenia. Autor schematyzuje różnorodność kultur, traktując je jako monolityczne bloki cywilizacyjne. Ignoruje dynamiczne interakcje i wzajemne wpływy między kulturami, co prowadzi do fałszywego obrazu świata.

Ignoruje wewnętrzne różnice w obrębie poszczególnych cywilizacji. Na przykład, w obrębie cywilizacji zachodniej istnieją liczne podziały (np. między katolicką a protestancką Europą). Podobnie, w cywilizacji islamskiej istnieje duża różnorodność tradycji i interpretacji religijnych, co czyni ją bardziej złożoną niż przedstawia to Huntington.

Huntington niesłusznie też przewiduje, iż konflikty między cywilizacjami będą dominować w przyszłości. Jednak wiele z tych przewidywań nie sprawdziło się. Na przykład, stosunki między krajami zachodnimi a krajami islamskimi, takie jak współpraca z Arabią Saudyjską czy Turcją, nie pasują do schematu „zderzenia cywilizacji”.

Autor nie uwzględnia współczesnych trendów, takich jak globalizacja, migracje czy rozwój technologii, które prowadzą do większej integracji i współpracy między różnymi kulturami. Pomija też fakt, że współczesne społeczeństwa są coraz bardziej zróżnicowane i wielokulturowe, co stoi w sprzeczności z tezą o nieuchronnym zderzeniu cywilizacji.

Chociaż teza Huntingtona była wpływowa i wywołała szeroką dyskusję, jej uproszczenia i etnocentryzm sprawiły, że okazałą się nieadekwatna do opisu współczesnych stosunków międzynarodowych. Konflikty nie wynikają jedynie z różnic cywilizacyjnych, ale są wynikiem złożonych interakcji politycznych, ekonomicznych i społecznych.


 

sobota, 24 lutego 2024

Joanna Kuciel-Frydryszak "Chłopki. Opowieść o naszych babkach"

Wiejskie życie kobiet pierwszej połowy XX wieku - niby znane, ale chyba jednak nie bardzo... "Chłopki" są rodzajem zbiorowej biografii, mozaiką wspomnień, dokumentów i reporterskich rekonstrukcji, które kreują obraz codzienności życia wiejskich kobiet, ich ciężkiej pracy i ubóstwa, ale też niewiarygodnego humoru i wzajemnej pomocy. Centrum narracji zajmuje ich rytm dnia, ich strategie przetrwania, ich troski i upokorzenia.

Zdumiewający jest nakład pracy, jakiego musiała się podjąć autorka, aby zgromadzić materiał źródłowy dla tego opracowania. Rozmowy z potomkami, fragmenty prasy, statystyki i pamiętniki, które zachowują kontekst historyczny, a jednocześnie intymność opowieści. Nie jest to zbiór suchych faktów, lecz autentyczne głosy naszych babek — czasem rozbawione, częściej znużone, niekiedy zgorzkniałe, składające się na portret pokolenia. Eseistyczna konstrukcja książki odzwierciedla sposób, w jaki same „chłopki” opowiadały o swoim życiu: mnóstwo detali i dygresji, przy jednoczesnym braku jednego, głównego wątku.

Tematy poruszane w "Chłopkach" są trudne: ciężka, niekończąca się praca, brak opieki zdrowotnej, przemoc, migracje zarobkowe, wychowanie dzieci w warunkach niedostatku. Lektura to niewątpliwie wymagająca i przytłaczająca. Tekst prowokuje do refleksji nad tym, jaki wpływ miały takie doświadczenia na kolejne pokolenia — sposób myślenia, język emocji, przekazywane milczenia. Dla mnie konfrontacja z tą przeszłością byłą niezwykle bolesna.

Styl reportażu miesza się tutaj z literacką wrażliwością. Kuciel-Frydryszak potrafi pisać oszczędnie, lecz dba o rytm i obraz — dzięki temu nawet długie fragmenty dokumentacyjne czy statystyczne nie nużą. Zdarzają się jednak momenty, gdy obfitość materiału prowadzi do powtórzeń albo fragmentów mniej istotnych dla głównego wątku; tempo narracji bywa przez to nierówne. Ale mimo tego książka otwiera przestrzeń do rozmów międzypokoleniowych i rewizji rodzinnych mitów.

Rezonans społeczny "Chłopek" okazał się ogromny: tytuł zdobył szeroki oddźwięk, trafił do licznych dyskusji i sprzedał się w dużym nakładzie, stając się jednym z kulturowych fenomenów ostatnich lat. "Chłopki" stały się elementem szerszej rozmowy o kulturze pamięci, ale także feministycznej reinterpretacji przeszłości. 



czwartek, 22 lutego 2024

Steven Pinker "Piękny styl: [przewodnik człowieka myślącego po sztuce pisania XXI wieku]" (tłum. Agnieszka Nowak-Młynikowska)

Steven Pinker, profesor kognitywistyki i językoznawstwa, wcześniej znany mi choćby z książki "Jak działą umysł", podejmuje się w "Pięknym stylu" misji odświeżenia poradników stylu i języka. Chce pokazać, jakie reguły stylistyczne naprawdę pomagają w efektywnej komunikacji, a które są przesądami lub „świętymi krowami” tradycji pisarskiej. Stara się przy tym połączyć empiryczne badania z praktycznymi wskazówkami, a także odwołania do historii i rzeczywistego użycia języka. Jednym z kluczowych założeń książki jest promowanies stylu klasycznego jako celu pisarskiego. Pinker podkreśla, że taki styl symuluje rozmowę, angażuje czytelnika i prowadzi go w świat przedstawiony tekstu, przeciwdziała językowi urzędniczemu, akademickiemu, biurokratycznym bzdurom i korporacyjnemu „bełkotowi”. 

Jedna z centralnych koncepcji książki określona zostałą przez autora jako przekleństwo wiedzy. Wielu piszących ma trudność z przewidzeniem, jaki jest wyjściowy zakres wiedzy czytelnika. W konsekwencji nadużywają żargonu, skrótów, pojęć niejasnych dla odbiorcy. Pinker argumentuje, że jednym ze sposobów na uniknięcie tego błędu jest przemyślane redagowanie tekstu, testowanie go na odbiorcach podobnych do tych, dla których jest przeznaczony.

Pinker wprowadza metafory pomagające zrozumieć strukturę języka: "struna" — linia słów jak w mowie i zapisie, "drzewo" — struktura syntaktyczna (jak idą zdania, frazy), "sieć" — sieć znaczeń, asocjacji, implikacji, które tekst buduje w umyśle czytelnika.

Ponadto autor stara się odróżnić to, co jest tradycyjną regułą, często pozbawioną uzasadnienia, od tego, co realnie w języku działa — co poprawia komunikację, klarowność, lekkość. Unika zdecydowanie tonu moralizatorskiego. Książka zawiera liczne przykłady tekstów dobrych i złych, diagramy zdań, humorystyczne obserwacje, co w mojej opinii jest największym jej plusem.

Pinker świetnie łączy wymogi klarowności ze zrozumieniem dla czytelnika; dużo miejsca poświęca temu, by autor umiał „wejść w buty” odbiorcy. Nawet jeśli nie wszystkie informacje zawarte w książce uda się zapamiętać, to rozwija ona świadomość językową — np. co to znaczy, że coś jest trudne do zrozumienia, dlaczego pewne struktury są bardziej czytelne dla umysłu itp.

Niektóre rozdziały (np. ten o drzewie, strunie i sieci) wydają mi się jednak zbyt "techniczne", długaśne i męczące, szczególnie dla czytelnika, który szuka tylko prostych wskazówek pisarskich. Czasem więc Pinker sam robi coś, przed czym przestrzega — zbytnio komplikuje! Ponadto - choć stara się zachować naukowe podejście i bazować na praktycznym doświadczeniu, to od czasu do czasu dokonywany przez niego wybór przykładów „dobrego stylu” odzwierciedla dość konserwatywne, klasyczne gusta (np. literatury popularnonaukowej, eseju), mniej zaś eksperymentalną prozę, poezję, teksty kultury popularnej. To rodzi pytanie, czy proponowany styl klasyczny jest jedynym wartym uwagi.

Należy też wziąć pod uwagę, że wskazówki, które są idealne dla tekstów naukowych, eseistycznych czy popularnonaukowych, mogą się mniej nadawać do tekstów kreatywnych, reklamowych czy literackich, gdzie celem bywa zabawa językiem, przesunięcie granic, metafora, rytm — a czasem celowe łamanie reguł. Pinker to oczywiście dostrzega, ale tego typu wyjątki nie zostały omówione w książce. Dlatego wydaje mi się książka ta faktycznie posłużyć może jako poradnik dla osób piszących non-fiction, eseje, artykuły, teksty popularnonaukowe i akademickie. Wówczas faktycznie może pomóc poprawić klarowność, przekaz, uniknąć żargonu, lepiej organizować myśli. Pozwala interesująco zrozumieć "dlaczego" coś działa, a coś nie — nie tylko, co robić, ale co się dzieje w umyśle czytelnika.

Podsumowując, jest to jedna z najbardziej przekonujących i świeżo napisanych książek-poradników o stylu, jakie się ukazały w ostatnich dekadach. To nie jest poradnik „na skróty”, ale raczej dogłębne studium języka pisanego z perspektywy kognitywistyki, historii i praktyki pisania. Transparentność, empatia względem czytelnika oraz chęć obalenia niektórych mitów o poprawności językowej to jej główne zalety. Jeśli miałabym podsumować jednym zdaniem: kto naprawdę chce pisać lepiej — tak, by być zrozumianym, by przekazywać idee jasno, pięknie i z empatią — znajdzie w tej książce ogrom inspiracji i konkretnej wiedzy. Ale książka wymaga zaangażowania i refleksji; nie jest to lekka lektura „na plażę”.



wtorek, 6 lutego 2024

Naomi Klein "To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat" (tłum. Hanna Jankowska, Katarzyna Makaruk)

Książka (opublikowana w 2014 roku) stała się manifestem dla aktywistów, intelektualistów i liderów społecznych, którzy dostrzegają w zmianie klimatu nie tylko zagrożenie, ale i szansę na gruntowną przemianę społeczną. Klein nie tylko analizuje przyczyny katastrofy ekologicznej, ale także wskazuje na głębokie powiązania między neoliberalnym kapitalizmem a degradacją środowiska.

Autorka twierdzi, że zmiana klimatu nie jest przypadkowym efektem ubocznym działalności człowieka, ale konsekwencją dominującego modelu gospodarczego. Zgodnie z jej analizą, kapitalizm, z jego obsesją na punkcie nieustannego wzrostu, konsumpcji i eksploatacji zasobów naturalnych, jest głównym sprawcą kryzysu. Autorka zauważa, że zmiana klimatu nie jest tylko problemem technicznym, ale jest głęboko zakorzeniona w strukturach politycznych i ekonomicznych, które muszą zostać zreformowane, aby możliwe było skuteczne działanie na rzecz ochrony środowiska.

Klein krytykuje neoliberalne podejście do polityki klimatycznej, które polega na poszukiwaniach "rozwiązań rynkowych", takich jak handel emisjami czy inwestycje w zielone technologie, które często są wykorzystywane do utrzymania status quo. Autorka wskazuje, że takie podejście nie prowadzi do rzeczywistej zmiany, lecz pozwala korporacjom i rządom na kontynuowanie działań szkodliwych dla środowiska pod przykrywką działań proekologicznych. Jednocześnie podkreśla znaczenie społeczeństwa obywatelskiego i ruchów oddolnych w walce ze zmianą klimatu. Przykłady takich inicjatyw, jak protesty przeciwko wydobyciu ropy czy blokady infrastruktury energetycznej, pokazują, że to właśnie aktywizm społeczny może stanowić skuteczną odpowiedź na kryzys. Autorka zwraca uwagę na rolę młodzieży, ludów tubylczych i innych grup społecznych, które często są najbardziej dotknięte skutkami zmian klimatycznych, ale jednocześnie prowadzą najbardziej efektywne działania na rzecz ich przeciwdziałania.

Klein krytycznie odnosi się do propozycji technologicznych, które mają na celu "naprawienie" środowiska, takich jak geoinżynieria czy rozwój technologii CCS (wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla). Autorka uważa, że takie rozwiązania nie tylko są niepewne i kosztowne, ale także odwracają uwagę od konieczności fundamentalnej zmiany w sposobie produkcji i konsumpcji. Zamiast inwestować w niepewne technologie, Klein apeluje o inwestowanie w odnawialne źródła energii, transport publiczny i inne zrównoważone rozwiązania.

Mimo pesymistycznej analizy sytuacji, Klein oferuje wizję społeczeństwa, które potrafi stawić czoła kryzysowi klimatycznemu poprzez solidarność, sprawiedliwość społeczną i demokratyczne zaangażowanie. Zachęca do działania na poziomie lokalnym i globalnym, wskazując, że to właśnie oddolne inicjatywy mogą prowadzić do realnych zmian. 

Jest to książka, która zmusza do autentycznej refleksji nad naszymi wartościami, stylem życia i miejscem w świecie. Klein nie tylko analizuje przyczyny kryzysu klimatycznego, ale także wskazuje na konieczność głębokiej transformacji społecznej i ekonomicznej.