czwartek, 23 października 2025

Christian Vandendorpe "Od papirusu do hipertekstu. Esej o przemianach tekstu i lektury" (tłum. Anna Sawisz)

Warto może dla paru ciekawostek, ale całość wypadła znacznie bardziej trywialnie niż oczekiwałam. Miało być chyba o przemianach społeczeństwa i kultury pod wpływem tekstu i obcowania z tekstem - a wyszło raczej technicystycznie i nieprzekonująco. Niewielka objętość książeczki jest tu być może wyjaśnieniem - ale w takim razie należało chyba rzecz lepiej przemyśleć spisać i oddać do druku rok później ;-)

Vandendorpe proponuje szerokie, interdyscyplinarne spojrzenie na dzieje tekstu i praktyki czytelniczej od starożytnego zapisu na papirusie po cyfrowe formy hipertekstowe. Autor kreśli długą narrację: media piśmiennicze nie są neutralnym nośnikiem treści — ich materialne właściwości i technologie zapisu wpływają na formę tekstu, strukturę wiedzy oraz na to, jak ludzie czytają i interpretują. Przechodząc kolejno przez epoki (manuskrypt, druk, książka masowa, media elektroniczne), autor pokazuje, że każda transformacja technologiczna nie tylko rozszerza możliwości komunikacji, lecz także przekształca instytucje kultury — szkołę, bibliotekę, rynek książki — oraz oczekiwania względem czytelnika. Kluczowym pojęciem w rozważaniach Vandendorpe’a jest hipertekst jako model pozwalający na nielinearność, fragmentaryczność i wielościeżkowość tekstu.

Atutem książki jest syntetyczne połączenie historii mediów z refleksją teoretyczną: Vandendorpe korzysta z przykładów literackich, technologicznych i społecznych, by pokazać, jak zmienia się „reżim lektury”. Jego język jest przystępny, a układ esejowy pozwala na skakanie między tematami tak, że książkę czyta się szybko — co jest paradoksalnie trafne przy lekturze o nielinearności tekstu.

Mimo tego, książka nie jest wolna od mankamentów. Vandendorpe miejscami popada w tę samą pułapkę „mediocentrycznego” punktu widzenia — czyli traktowania technologii jako czynników sprawczych bez równie szczegółowego osadzenia ich w kontekstach społeczno-ekonomicznych. Często popada w uogólnienia i zbytnie zaufanie do teleologii rozwoju mediów. Niektóre tezy wydają się powierzchowne, wręcz banalne.

Podsumowując: jest całkiem miły esej — nie rewolucyjny, ale w miarę rzetelny, choć średnio inspirujący. Największą jego zaletą jest umiejętność łączenia historii materialnej tekstu z refleksją teoretyczną oraz zwrócenie uwagi na to, że „czytanie” nie jest jednorodną umiejętnością, lecz praktyką zależną od technologii. Żal zmarnowanej okazji, bo próba połączenia stylu naukowego i popularnego spaliła na panewce i chyba ostatecznie ta książka rozczaruje bardziej wyrobionych czytelników, a nadal nie trafi pod strzechy...