Akcja rozgrywa się w Warszawie początku lat 50., w okresie gdy miasto – zrujnowane po powstaniu – powoli odzyskuje życie. Na jego ulicach pojawia się tajemniczy mściciel, zwany „Złym”. Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w prochowcu, który wymierza sprawiedliwość chuliganom, złodziejom i innym przedstawicielom półświatka. Równolegle poznajemy bohaterów reprezentujących różne warstwy społeczne: dziennikarza Kuby Wirusa, piękną dziewczynę o filmowym imieniu Marta Majewska, byłych bokserów, kelnerki, drobnych przestępców, handlarzy z bazaru Różyckiego. Ich losy splatają się w wielowątkowej intrydze obejmującej napady, porachunki gangów, a także wątek miłosny.
Tyrmand buduje narrację wieloplanowo, posługując się licznymi punktami widzenia. Każdy rozdział ma charakter miniatury reporterskiej, przenoszącej czytelnika w inne zakamarki miasta. Fabuła jest dynamiczna, a jednocześnie pełna opisów codzienności – od pachnących kawą lokali po zrujnowane podwórza. Autor łączy elementy klasycznego kryminału z atmosferą komiksowego westernu, czyniąc z Warszawy scenę dla pojedynku dobra ze złem.
Największym atutem powieści jest jej tło. Warszawa w „Złym” to nie tylko sceneria, lecz żywy organizm, pełen kontrastów: ruiny sąsiadują z nowymi gmachami, nocne spelunki z eleganckimi kawiarniami. Tyrmand z reporterską pasją opisuje tramwaje, ulice, bazary, kina i dancingi. Miasto jest miejscem, gdzie spotykają się rozmaite języki, style ubioru, hierarchie społeczne. Autor oddaje specyfikę epoki – czasy, gdy odbudowa stolicy niosła entuzjazm, ale też rodziła poczucie chaosu i tymczasowości, a nawet napawała lękiem.
Portretowana przez Tyrmanda przestrzeń ma charakter mitologiczny. Warszawa staje się areną starcia między romantycznym etosem a brutalnością powojennej codzienności. „Zły” to swoisty mit założycielski nowej stolicy, przedstawiający ją jako miasto, w którym można zacząć od nowa, choć wciąż ciąży nad nim cień zniszczeń.
Tyrmand tworzy galerię barwnych typów: dziennikarzy, kelnerów, cwaniaków, pięknych kobiet, ludzi z marginesu. Każda postać ma wyraźnie zarysowany charakter i często komiksowe rysy. Tytułowy Zły to figura superbohatera w polskim wydaniu – tajemniczy, sprawiedliwy, niedostępny. W jego osobie spotykają się tradycja Robin Hooda, przedwojenne kino sensacyjne i mit powojennego mściciela.
Bohaterowie drugoplanowi, jak sprytny Filip Merynos czy dziennikarz Kuba Wirus, pełnią funkcję przewodników po miejskim labiryncie. Kobiety wnoszą wątek romansowy i uzupełniają obraz ówczesnej obyczajowości. Tyrmand bawi się konwencjami, łącząc psychologiczne obserwacje z karykaturą.
„Zły” wyróżnia się żywym, pełnym dowcipu językiem. Tyrmand korzysta z potocznej polszczyzny, żargonu warszawskiego, wplata w dialogi zabawne powiedzonka i neologizmy. Narracja jest lekka, rytmiczna, pełna ironii. Autor z talentem reportera notuje szczegóły – zapach w lokalu, sposób noszenia kapelusza, gwar bazaru.
Jednocześnie w książce pobrzmiewa nuta nostalgii. Tyrmand – emigrant, kosmopolita, człowiek zachwycony jazzem i wolnością – patrzy na Warszawę z czułością, ale i krytycyzmem. Jego język jest nasycony humorem, lecz pod spodem wyczuwa się tęsknotę za miastem sprzed wojny i nadzieję na nowe, lepsze życie.
„Złego” trudno zaklasyfikować do jednego gatunku. To powieść sensacyjna, kryminał, romans, a zarazem dokument epoki. Tyrmand inspirował się amerykańską literaturą noir, komiksem, filmem gangsterskim, ale nadał im lokalny koloryt. Książka wprowadziła do polskiej prozy popularnej rozmach narracyjny i humor, którego brakowało w socrealistycznych utworach ówczesnej dekady.
Nie jest to jednak dzieło pozbawione wad. Wielowątkowa fabuła bywa rozwlekła, a niektóre postacie mają charakter jednowymiarowy. Mimo to nadmiar szczegółów, zamiast nużyć, tworzy atmosferę barwnego fresku. Nic dziwnego, że w momencie publikacji „Zły” był zjawiskiem literackim. Ukazał się w czasie, gdy socrealizm zaczynał tracić monopol, a czytelnicy łaknęli czegoś świeżego. Powieść rozeszła się błyskawicznie, zdobywając status bestsellera. Krytycy początkowo patrzyli na nią z rezerwą – uznawali za błahą rozrywkę – lecz z czasem doceniono jej wartość dokumentalną i oryginalność.
Dziś „Zły” uchodzi za jedną z najważniejszych książek opisujących Warszawę po wojnie. Stał się punktem odniesienia dla późniejszych autorów tworzących miejskie kryminały i powieści przygodowe. Postać tajemniczego stróża porządku bywa przywoływana w kulturze popularnej, a sama książka doczekała się licznych wznowień i adaptacji.
Pod powierzchnią sensacyjnej intrygi „Zły” podejmuje poważniejsze wątki: potrzebę sprawiedliwości w świecie, w którym instytucje zawodzą; tęsknotę za heroizmem w czasach małostkowych; poszukiwanie ładu w rzeczywistości poprzecinanej ruinami wojny i narastającym konformizmem. Tyrmand sugeruje, że każda wspólnota potrzebuje mitu – bohatera, który przypomina o moralnym porządku.
Książka jest również apologią miasta jako przestrzeni wolności. Mimo cenzury i politycznych ograniczeń Tyrmand przemyca przesłanie o wartości niezależności, twórczej energii i radości życia.
Współcześnie można czytać "Złego" jako świadectwo epoki – zapis języka, obyczajów i topografii miasta, którego już nie ma, albo jako pełną humoru opowieść sensacyjną, z bohaterem o cechach supermana w realiach powojennej Polski. Siła powieści leży w jej uniwersalnym przesłaniu: w każdym, nawet najbardziej zniszczonym świecie, może pojawić się ktoś, kto przypomni o wartościach i przywróci nadzieję. Każdemu z nas potrzebny jest taki ponadczasowy mit.
Jest to dzieło jedyne w swoim rodzaju – literacki pomnik Warszawy lat pięćdziesiątych i przykład, że powieść popularna może mieć ambicje artystyczne. Dokumentalna dokładność plus fantazja. Portret społeczeństwa w momencie narodzin nowej rzeczywistości. Pozycja obowiązkowa dla miłośników historii Warszawy, literatury sensacyjnej i tych, którzy chcą zobaczyć, jak w powojennej Polsce rodził się mit superbohatera.

